poniedziałek, 1 lipca 2013

Uczyć się od Las Vegas


Autorzy: Robert Venturi, Denise Scott Brown, Steven Izenour
Tłumaczenie: Anna Porębska
Karakter, 2013

Troje architektów - Robert Venturi, Denise Scott Brown oraz Steven Izenour – zdecydowało się poddać analizie zabudowanie przestrzeni handlowo-usługowej oraz pasa drogowego światowej stolicy hazardu – Las Vegas. Ten z pozoru niewinny projekt badawczy przeistoczył się w coś, co z czasem urosło do rangi jednej z najważniejszych książek na temat architektury nowoczesnej. Prosta analiza zapoczątkowała dyskusję na temat nowego stylu w architekturze, postmodernizmu, oczywiście w odniesieniu do idei Le Corbusiera, czołowego architekta powoli przemijającego modernizmu.

Uczyć się od Las Vegas - Venturi Robert, Brown Denise Scott, Izenour StevenAle moment, czego tak właściwie możemy nauczyć się od tandetnej i kiczowatej zabudowy Las Vegas? No cóż, nie od dzisiaj wiadomo, że najlepiej uczy się na tych najbardziej ekstremalnych przykładach. I tak jak architekturę modernizmu najłatwiej jest wytłumaczyć na przykładzie bloku mieszkalnego (który wbrew temu, co większość z nas sądzi, nie jest wynalazkiem komunizmu, lecz samego Le Corbusiera), tak postmodernizm najłatwiej jest zrozumieć spoglądając na hotele w kształcie piramid znajdujące się w Las Vegas, przydrożne szyldy, czy też zaglądając do podmiejskich ogródków. W tej książce Venturi skupia się bowiem jedynie na architekturze „zwyczajnej i brzydkiej”, odstawiając na bok budynki-dzieła sztuki. Zestawia on modernistyczne monumenty z ‘kaczkami’ oraz ‘dekorowanymi budami’. Udowadnia, że ‘bilbordy są prawie w porządku’ a przydrożne szyldy komunikują więcej, niż nam się wydaje.

Uczyć się od Las Vegas może przeczytać każdy. Nie ma się czego bać, książka napisana jest językiem wyjątkowo przystępnym, czytało mi się ją znacznie lepiej, niż wszystkie artykuły, które powielały treści w niej zawarte. Tu i ówdzie pojawia się tzw. słownictwo specjalistyczne, ale jest ono zawsze wyjaśnione, albo przez samego autora albo dzięki tłumaczce. Całość czyta się wyjątkowo płynnie (co z pewnością jest również zasługą dobrego tłumaczenia) i, co najważniejsze, ciekawie. Wbrew pozorom opisane w książce zjawiska nie są tak odległe, jak nam się może w pierwszej chwili wydawać.

Chociaż książka po raz pierwszy ukazała się w roku 1972, niewiele straciła na ważności, zwłaszcza w przypadku Polski. Nie musimy szukać Las Vegas, żeby zobaczyć budynki będące kiepskimi imitacjami innych stylów. Wystarczy wybrać się w podróż dowolną trasą szybkiego ruchu (ale nie autostradą). Zwróćcie uwagę, ile po drodze napotkacie restauracji/moteli aspirujących do bycia wiejską chatą lub młynem. A ileż miniecie szyldów czy bilbordów – całe mnóstwo! Oczywiście nie ma się tutaj co oszukiwać – takie elementy zdecydowanie szpecą krajobraz, ale zawsze możemy pocieszyć się tym, że możemy to zjawisko jakoś nazwać. Jest to postmodernizm, to nic, że w tym wydaniu spóźniony o kilkadziesiąt lat.

Jedynym mankamentem książki jest jej cena. No cóż, nie każdy jest gotowy na wydanie tych 79 zł. Ja nabyłam tę książkę w akcie desperacji (zbliżająca się obrona) i chociaż w pierwszym momencie miałam dość duże wyrzuty sumienia, to jednak po przeczytaniu kilku pierwszych stron stwierdziłam, że było warto. W dodatku całość jest bardzo ładnie wydana, dużo jest w niej zdjęć oraz schematów, co znacznie ułatwia zrozumienie teksu a zarazem w pewien sposób tłumaczy wysoką cenę.

Gorąco polecam!


Ps. Świadomie w tekście odnosiłam się jedynie do Venturiego, bowiem to z nim jest obecnie kojarzona ta książka. W żadnym z artykułów, które miałam okazję czytać przed nabyciem książki, nie pojawiły się nazwiska pozostałych autorów. Trochę podpada to pod dyskryminację,ale powtarzanie nazwisk całej ‘trójcy’ jest jednak męczące – również dla czytelnika.

Ocena: 4,5/5
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...